Joanna Kołaczkowska była jedną z najbardziej cenionych artystek kabaretowych, stawiającą na niebanalny humor i często raczącą publikę wyjątkowymi improwizacjami. Przez lata związana była z kabaretem Hrabi, w którym występowała u boku szwagra Dariusza Kamysa, Łukasza Pietscha i Tomasza Majera. O problemach zdrowotnych artystki dowiedzieliśmy się w kwietniu zeszłego roku, gdy ujawniono, że zmaga się z nowotworem. Po śmierci artystki w lipcu przekazano, że chorowała na glejaka. Po ponad roku od odejścia Kołaczkowskiej wspominali ją syn i Kamys, mówiąc o pierwszych objawach choroby artystki.
Adam Kołaczkowski i Dariusz Kamys gościli w podcaście Magdy Mołek "W moim stylu". Syn artystki kabaretowej szybko zauważył, że z jego mamą dzieje się coś złego. - Pierwszego kwietnia rozmawiałem z nią i ona wtedy powiedziała mi, że od tygodnia ją boli głowa, zwłaszcza jak wstaje, więc tak ciśnieniowo. Zmartwiło mnie, że po obiedzie nie chce iść na spacer, a zawsze chciała iść na spacer - mówił Adam Kołaczkowska.
Tydzień później rozmawiał z mamą przez telefon. - Potrafiliśmy gadać przez dwie godziny, obgadując wszystko od ostatnich nagród Grammy do FAME MMA. Wtedy trzy minuty i ona już miała dość, tak się źle czuła. To dla mnie było dosyć dziwne. Powiedziałem jej wtedy (...) żeby poszła koniecznie do lekarza, do neurologa. Ona powiedziała, że pójdzie w czwartek. W piątek miała już wyniki rezonansu czy tomografii. W niedzielę już w szpitalu się spotkaliśmy. To była połowa kwietnia - wspominał.
Joanna Kołaczkowska znana była z tego, że poważnie pochodzi do swojej pracy i stawia na dyscyplinę oraz przygotowanie. Gdy zaczęła mieć problemy, jej koledzy z grupy byli zaniepokojeni. - O skali problemu przekonałem się później, kiedy Aśka powiedziała, że nie jest w stanie brać udziału w próbie, co było nie do pomyślenia. (...) To już nas bardzo martwiło. Pojechaliśmy w trasę, ją głowa bolała przez cały czas. Nasza przyjaciółka przepisała jej leki na migrenę i one zadziałały, dały jej uśmierzenie. (...) To też nas uspokoiło - wspominał Kamys.
Następnie satyryk mówił o tym, jak Kołaczkowska przyjęła informację o chorobie. - Niesamowite było to, że bardzo spokojnie to przyjęła. To było bardzo takie, aż wręcz dziwne takie. Nie było w niej ani złości, ani wściekłości. Każda z tych emocji byłaby uzasadniona. A w niej był spokój, jakaś taka łagodność, nawet jakiś uśmiech. Chociaż od początku diagnoza była absolutnie beznadziejna. Nie dawała żadnych szans - przyznał.
Syn Kołaczkowskiej o pierwszych objawach choroby mamy. "Trzy minuty i ona już miała dość"
Najpierw Madzia z Sosnowca, teraz Kołodziejczak. Tak zmieniał się Krzysztof Rutkowski
Gąsienicowie z "Gogglebox" mają dom jak z bajki. Gdy poznacie metraż, złapiecie się za głowę
TVP zdjęła ten serial po trzech odcinkach. Plejada aktorów nie uratowała sytuacji. Było mi ich szkoda
Rozumie zachowanie Jabłczyńskiej? Zdradza prawdę o castingach
Księżna Kate musiała podać swój zawód. Aż trudno uwierzyć, co wpisano w dokumentach
Chcą zakazać telefonów w lokalach. Restaurator zwraca uwagę na jedno. "To już chyba zbyt mocne"
Syn Magdaleny Zawadzkiej zakochał się w słynnej aktorce. Reakcja matki mówi wszystko
Trzecie dziecko u Lewandowskich? Robert przerwał milczenie. Padło hasło "syn"