Więcej intrygujących doniesień ze świata filmu znajdziecie na Gazeta.pl.
Piotr K. w "Oszuście z Tindera" jest przedstawiony jako ochroniarz głównego bohatera, który wyłudził od kobiet miliony dolarów. Wiele osób oglądających dokument uznało, że mężczyzna jest współpracownikiem Simona Levieva i wiedział o wszystkich przekrętach, jakich dopuszczał się rzekomy pracodawca. Piotr chce jednak zawalczyć o swoje dobre imię i domaga się od Netfliksa gigantycznego odszkodowania.
Sprawę nagłośniła mecenas Joanna Parafianowicz, która prowadzi na Facebooku profil Pokój Adwokacki. To tam zamieściła skan dokumentu wysłanego do biura Netfliksa. Zarzuca im bezprawne wykorzystanie wizerunku mężczyzny, doprowadzenie do ujawnienia jego danych osobowych (w filmie pada nazwisko K.) oraz brak możliwości wypowiedzenia się do produkcji.
Poważne zarzuty stawia się głównemu bohaterowi, ale w filmie mój klient mimochodem przedstawiany jest w negatywnym kontekście. Gdyby producenci dokumentu zwrócili się do pana Piotra z prośbą o wzięcie udziału w tym materiale, jestem pewna, że klient skorzystałby z prawa do wypowiedzi na własnych zasadach, zapewniając sobie prywatność.
Prawniczka żąda od platformy, w imieniu Piotra K., zadośćuczynienia w wysokości trzech milionów euro i przeprosin zamieszczonych na stronie Netfliksa.
Na końcu zaznacza, że Piotr K. sam jest pokrzywdzony, bo od pięciu lat nie otrzymał od tytułowego "oszusta" wynagrodzenia za swoją pracę. A ten jest mu winien około dziesięciu tysięcy euro.
[Piotr K. - przyp. red.] od 2017 roku nie ma z byłym pracodawcą kontaktu, nadal nie otrzymał należnego mu wynagrodzenia. Ponad wszelką wątpliwość nie jest w tej historii sprawcą.
Ma szansę wygrać z Netfliksem?
Zobacz też: "Bridgertonowie". Gwiazda serialu prosi: Naprawdę, nie chcę znać waszej opinii o moim wyglądzie